Behind The Windows

WOJCIECH HOFFMANN – Behind The Windows

Wydawca: Kubicki Entertainment
Rok wydania: 2015

1.Gary
2.The Birth
3.Carefree Fields
4.Centimeter Of Time
5.SD & RR
6.Falling In Love
7.Behind The Windows
8.Journey To An End
9.Confession By The Window
10.In Line To God
11.The Photographs

Wojciech Hoffmann – Behind The Windows

Skład: Wojciech Hoffmann – gitary; Atma Anur – perkusja; Sławek Belak – instrumenty klawiszowe; Arek Malinowski – gitara basowa
Gościnnie: Neil Zaza – solo gitarowe w [2,10]; Grzegorz Skawiński – solo gitarowe w [2], Michał Jelonek – skrzypce w [2,7,8,10]; Leszek Cichoński – solo gitarowe w [7]; Martyna Hoffmann – śpiew w [7]; Rafał Piotrowski – śpiew w [9]; Tomasz Struszczyk – śpiew w [9]; Sławek Belak – śpiew w [10]; Marcin Kajper – saksofon w [10]

Produkcja: Kubicki Entertainment

Rok 2015 to dla Wojciecha Hoffmanna seria okrągłych jubileuszy – tych prywatnych, jak i artystycznych, z trzydziestopięcioleciem Turbo na czele. Równocześnie jednak bieżący rok dla jednego z najwybitniejszych polskich gitarzystów jest szczególnie ważny z zupełnie innego powodu. 1 lutego, a więc w dniu urodzin muzyka, swą premierę miała druga solowa płyta Hoffmanna, wydana nakładem niezależnej wytwórni Kubicki Entertainment. Od premiery poprzedniego albumu Drzewa, wydanego w 2003 roku, minęło już ponad dziesięć lat. W ich trakcie Turbo wydało trzy płyty studyjne oraz przeszło przez istotne zmiany personalne, nie zaniedbując jednocześnie intensywnej działalności koncertowej. Z tym większą niecierpliwością słuchacze wypatrywali więc na horyzoncie kolejnego rozdziału solowej twórczości Hoffmanna – obiecująco zapowiadał się zarówno tytuł rozdziału numer dwa, Behind The Windows, jak i bardzo estetyczna oprawa graficzna wydawnictwa. Jego rangę podniosła jeszcze plejada znakomitych muzyków zaangażowanych w projekt – legendarny perkusista Atma Anur (Cacophony, Greg Howe, Tony MacAlpine i wielu innych), Sławek Belak (ex-Pathfinder), Arek Malinowski (znany z udziału na poprzedniej płycie Hoffmanna). W studiu nagraniowym pojawili się także liczni goście – począwszy od Grzegorza Skawińskiego (Kombi(i), ex-Skawalker, ex-O.N.A), poprzez znanego z adaptacji klasycznych kompozycji Bacha i Mozarta (a wcześniej niewyszukanego melodic rockowego zespołu ZAZA) Neila Zazę, Leszka Cichońskiego (Blues-Rock Guitar Workshop, organizatora corocznego Thanks Jimi Festival we Wrocławiu), a skończywszy na skrzypku Michale Jelonku, (ex-Ankh, ex-Hunter), saksofoniście Marcinie Kajperze, wokaliście Decapitated Rafale Piotrowskim czy obecnym wokaliście Turbo Tomaszu Struszczyku. W jednym z utworów udział wzięła także córka Wojciecha Hoffmanna, Martyna.

Nietrudno po tytule domyślić się, komu – czy też raczej, czyjej pamięci – dedykowany jest otwierający płytę utwór Gary. Jednak wymowny tytuł (ani nawet pojawiający się w niektórych zapowiedziach oczywisty podtytuł „Gary Moore Tribute”) nie jest tu jedyną wskazówką. Przez blisko cztery minuty trwania tego instrumentalnego popisu Wojciech Hoffmann, wraz z towarzyszącymi mu muzykami, nakreśla dźwiękami wciąż przecież obecną w naszej pamięci postać wybitnego irlandzkiego wirtuoza gitary. Począwszy od rzewnych zagrywek na wskroś przesyconych bluesem, a skończywszy na znacznie zadziorniejszym, cięższym brzmieniowo finale, będącym nader jasnym nawiązaniem do hard rockowego etapu w twórczości Moore’a, „Gary” stanowi jedyny w swoim rodzaju, poruszający hołd złożony przez Hoffmanna zmarłemu przed czterema laty gitarzyście. Dalej tak nastrój, jak i sączące się w eter dźwięki ulegają dość gwałtownej zmianie. Ośmiominutowe, rozbudowane The Birth to już granie znacznie mocniej osadzone w estetyce rocka progresywnego, z zapętlonym, ciekawym riffem i mnóstwem instrumentalnych smaczków. Dość rzec, że podstawowy kwartet odpowiedzialny za brzmienie Behind The Windows wspomagają tu znakomici goście, pierwsi z wielu udzielających się w nagraniach. I tak za partie skrzypiec odpowiedzialny jest multiinstrumentalista Michał Jelonek, zaś gitarowym solo Hoffmann dzieli się tu z Grzegorzem Skawińskim oraz Neilem Zazą. Carefree Fields płynie leniwie ścieżką wysmakowanego, łagodnego blues rocka, okraszonego łkającym brzmieniem gitary, podczas gdy następnemu na płycie Centimeter Of Time prog rockowego kolorytu dodaje rozbudowana struktura i wirtuozerskie, wysuwające się na pierwszy plan partie instrumentalne. Ostrzejszym wejściem bębnów na tle dynamicznych zagrywek gitarowych rozpoczyna się SD & RR – zadziorny, pełen pasji blues z naleciałościami progresywnymi czy wręcz psychodelicznymi, to przyspieszający tempa, to znów miejscami łagodniejszy. Po tytule Falling In Love przynależnemu szóstej na Behind The Windows kompozycji większość słuchaczy spodziewa się zapewne rzewnej, sentymentalnej melodii i o ile consensus pomiędzy samym utworem, a jej wspomnianym tytułem jest tu z pewnością osiągnięty, to przyznać trzeba także, że za melancholijną naturą tej kompozycji idzie także znacząca muzyczna jakość. W warstwie feelingu znów nasuwają się skojarzenia z przywoływanym tu przecież Garym Moorem – te długie, podtrzymane nuty, ta melodyjność, a przy tym kunsztowne i wyrafinowane brzmienie… Takich smaczków nie brakuje także w kompozycji tytułowej, choć już po chwili te melodyjne, łagodne zagrywki ustępują miejsca gitarowemu ciężarowi wzbogaconemu o interesujące wokalizy w wykonaniu córki Hoffmanna, Martyny. Nie jest ona zresztą jedynym gościem spoza zespołu udzielającym się w utworze – swój skrzypcowy wkład ma weń znów Michał Jelonek, w partii solowej błyszczy natomiast swoim nienagannym warsztatem gitarzysta Leszek Cichoński. Kolejny utwór z gościnnym udziałem Jelonka, zatytułowany Journey To The End, mknie pewnie naprzód, łącząc ze sobą wpływy progresywne z brzmieniami stricte hard rockowymi. Wieńczy go majestatyczna, potężna instrumentalna coda, jak gdyby żywcem wyjęta ze sceny finałowej hollywoodzkiego filmu akcji – zresztą, swoisty „kinematograficzny” nastrój towarzyszy całości niemal ośmiominutowego nagrania. Confessions By The Window zaskakuje wokalnym udziałem Rafała Piotrowskiego z Decapitated i Tomasza Struszczyka. I o ile ten drugi porusza się w estetyce dość przewidywalnej i zachowawczej zarazem, o tyle gardłowy ryk z pogranicza growlu pierwszego z gościnnie występujących tu wokalistów może wydać się dość szokującym w swej formie ozdobnikiem… Przydaje on jednak tej rozbudowanej kompozycji agresywnego, typowo metalowego charakteru – co nie tylko można potraktować jako oczywiste odniesienie do twórczości Wojciecha Hoffmanna z Turbo, ale i co zdecydowanie wyróżnia „Confessions…” spośród innych. Następujące po nim In Line To God rozpoczyna się relatywnie ciężkim, kroczącym riffem jakby skrojonym na modłę Black Sabbath; jednak ta swoista złowrogość, jaką nacechowana jest pierwsza część utworu, złagodzona jest wejściem saksofonu. W dalszej części najdłuższej na płycie – bo trwającej aż jedenaście minut – kompozycji słuchacz znajdzie zarówno brzmienia leniwe, bluesująco-jazzujące(raz jeszcze saksofon), jak i skomplikowane, nacechowane prog rockiem gitarowe popisy. W tej roli występuje zresztą nie tylko Hoffmann, solo gra bowiem znów wspomniany tu już Neil Zaza. Całość ubarwia swą wokalizą Sławek Belak, który w projekcie zajmuje się głównie instrumentami klawiszowymi; on też odpowiedzialny jest za wieńczącą utwór finałową partię. A skoro o finale mowa, całość materiału zamyka The Photographs, w którym interesujące efekty klawiszowe stanowią tło dla rzewnej gitarowej ekspresji.

Cóż więcej można rzec o Behind The Windows? Stwierdzenie, że drugie w solowej twórczości Wojciecha Hoffmanna wydawnictwo potwierdza jego gitarową klasę i kunszt, ocierałoby się o banał – wszakże mowa tu o gigancie gitary, którego doskonałość warsztatu i pozycja na rodzimej scenie muzycznej właściwie nie podlega dyskusji. Behind The Windows, podobnie jak poprzedni autorski album Hoffmanna Drzewa, ukazuje jednak nieco inną perspektywę względem znanego głównie z Turbo (oraz Non Iron i Czerwonych Gitar) gitarzysty. Udowadnia, że na tym etapie muzycznej działalności przywilejem jest artystyczne realizowanie się na pograniczu gatunków i korzystanie z bardzo różnorodnych inspiracji. Z tego przywileju Hoffmann korzysta w pełni, oferując słuchaczom jedenaście znacząco zróżnicowanych kompozycji, nawiązujących swobodnie tak do tradycji rocka progresywnego, jak i nieco bardziej bluesujących klimatów. Jest to zatem wypadkowa aktualnych upodobań samego muzyka, podana w nienagannej oprawie instrumentalnej, z udziałem wielu interesujących, a niekiedy wręcz zaskakujących gości. I, co najważniejsze, zamiast suchych gitarowych popisów, które wypełniają solowe płyty wielu wirtuozów sześciu strun, Behind The Windows podobnie jak poprzedniczka maluje dźwiękiem żywe, ciekawe, oddziałujące na wyobraźnię historie. Do zapoznania się z nimi pozostaje mi tylko zachęcać.

KUP PŁYTĘ!